
trzy tygodnie (!) temu piekłam jagodowe muffiny. odkąd M. podarował mi książkę o pieczeniu, jak klątwa spadła na mnie potrzeba przetworów z mąki. za czasów szkoły średniej to było moje nieuświadomione hobby. pierwszy przepis, płatki kukurydziane w czekoladzie, podpatrzyłam wcześniej, gdzieś w podstawówce. w książce, która wpadła mi wtedy w ręce. nie pamiętam, o czym była tamta książka. pamiętam, że była z pobliskiej biblioteki, miała miękką okładkę oklejoną folią i brązową taśmę klejącą na grzbiecie. co dziwne, pamiętam też, jak pachniała.
—
jako wróg systemu vista, cierpliwie czekałam na xp
lightroom i cs4 szlag trafił
ale on to naprawia, więc wkrótce nadrobię zaległości
oj, oj, smaczne. Przysiegam, ze to zdjecie pachnie jagodami
ech, kiedy ja dla Ciebie coś upiekę…
Mufiny, jak powszechnie wiadomo, bierze sie z vending machines.
Wiec cos mi sie tu nie zgadza.
A ze zapach ksiazki sie pamieta… Boze, rozpoznalbym zapach mojego pierwszego Klossa nawet na drugim koncu targu w Marakeszu. A juz ksiazki z bibioteki…
Z vending machines? Nigdy nie próbowałam. To z importu? :)