chaotyczne myśli po 25h w Polsce
od przyjazdu nie umiem się zorganizować
spać jeść spać
nie lubię katolickich pogrzebów
katolicy tak boją się śmierci, że zapominają żyć
uzbroić się w pozytywne nastawienie przed kolejnym wypadem w rodzinne strony
sprzedać książki
koszmar na jawie: śmierdzący potem otyły Polak wpycha walizkę do luku nad moją głową. z każdym ruchem unosi się wyżej jego koszulka, ukazując opasły brzuch. mam wrażenie, że ten brzuch mnie zmiażdży. wpychana torba śmierdzi kiełbasą.
“tak boją się śmierci, że zapominają żyć” – prawdziwe i bardzo smutne.
i nie tylko katolicy
No i patrz! Jednak było nam pisane się spotkać! Jak niespodziewanie!
Ale Ty mogłaś powiedzieć, że Ty, to Ty!!! Bym wciągnął koszulę, albo przynajmniej brzuch.
A ja tam w ogóle nie lubię pogrzebów, nawet tych we Francji, choć wyglądają, jak przyjęcie pożegnalne – tak katolików, jak i Wietnamczyków.
Podróżowanie? Uwielbiam, ale jeśli chodzi o zorganizowanie się po dotarciu do celu, to koszmar, bo człowiek nie wie właściwie, za co się zabrać w pierwszej kolejności; wszystko jest priorytetem i wszystko chciałoby się zrobić od zaraz.
Maszka, zaakceptowanie śmierci zajmuje trochę czasu, szkoda, że niektórym całe życie. Somsiad, czytałam książkę, wybacz. Następnym razem zagadam o polskich wyrobach mięsnych. Wussup, podróżowanie dla człowieka jest jak migotanie przedsionków dla serca?:)
Mysza, ale ty swietne wiersze piszesz-przypomnial mi sie Swietlicki, choc moze nie za bardzo ucieszysz sie z porownania-ten sam naturalizm, wojeryzm:))
Kasia, ja się cieszę i kłaniam, ale nie wiem, co na to powiedziałby Świetlicki…