przestrzennie


tego lata wreszcie uporzadkowalismy ksiegozbior
/zdjecia zakurzone, podane bez pretensji, z braku, jak wiadomo, czasu/
nie kolekcjonuje ksiazek
wypozyczam, czytam i oddaje lub kupuje uzywane, czytam i podaje dalej
rzadko chce cos miec, a jednak na polkach juz brakuje miejsca
a Wy?
A ja, co wielu dziwi, nie czytam w ogóle. Chyba, że blogi i starannie wyselekcjonowane wiadomości, ale tych też nie za dużo, co by oczu jednak nie przemęczać :)
W liceum i jeszcze na studiach te półki wyglądały u mnie podobnie – z tym że bylo mniej więcej trzysta sztuk płyt cd/dvd z czarną muzą :)
ja to w ogole nic nie posiadam, wole sie swobodnie przemieszczac niz obrastac w jednym miejscu.wspominalam zreszta u siebie-laptop, lampka, aparat kodak, karton ksiazek,rower, drewaniany stojak na kadzidlo, od cholery roslin doniczkowych, zero dlugow i pozyczek, za duzo ciuchow, ktore systematycznie rozdaje, nozyczki…za kazda przeprowadzka robie czystki i rozdaje co zdazylam nagromadzic, potem wkolejnym miejscu nazbieram znowu i z kolejnym ruszeniem rozdaje.czesto marze o drewanianym domu pod lasem-wtedy zaczelabym obrastac w rosliny i ogrod i dekoracje z indyjskich skelpow, do ktorych mam przeogromna slabosc.mam na przyklad zlota tkanine z indii do powieszenia nad lozkiem, ale czeka w szafie na miejsce ktore nazwe domem….
a taki wlasnie zbior national’i jak pod lampka dorwalam kiedys w charity shop. potem trafil w dobre rece.jednak duzy macie ksiegozbior.musialam czekac az sie zaladuja zdjecia-net u mnie jak slimak:)
Hm… Sądząc z załączonego zdjęcia, to nie na półkach brakowało miejsca, tylko samych półek.
A odpowiadając na pytanie (“A Wy?”) to odpowiadam:
A ja jestem ciekaw, co teraz z tym mebelkiem drzewnianym się dzieje.
a u mnie tak książkowo, że zgroza. stos na szafce przy łóżku czeka na dogodniejszą chwilę do przeczytania. stos na biurku. czasem zachwyca mnie autor a czasem jedno zdanie przeczytane ukradkiem. impuls. kupuję, czytam, kolekcjonuję, posiadam. zazdroszczę umiejętności selekcji. ładnie skomponowany księgozbiór. jakiego autora cenisz sobie najbardziej?
czy to znaczy, ze moge zatrzymac Twoje ksiazki, ktore leza u mnie od roku? :-)
Wussup, jak teraz wygląda Twoja kolekcja muzyczno-filmowa? W liceum mawiałam do nie-czytelników: widocznie nie trafiłeś jeszcze na odpowiednią dla Ciebie książkę, teraz nie dziwię się wcale. starość, panie, jak muchy padają ideały:)
Kasia, czytałam i pamiętam. Podoba mi się Twoje podejście do posiadania, ja pozbywam się rzeczy na trochę mniejszą skalę, ale równie chętnie (i zwykle w nieodpowiednich momentach; na przykład rolki wyrzucone podczas przeprowadzki przydałyby się w teraźniejszości:). Żal trochę złota tkaniny na ciemność szafy… Charity shops? Uwielbiam!
Kolega, roześmiałam się oczywiście:) Półki szlag trafiał stopniowo. Sprzyjało to zawałom serca (nieumiejętne wyjęcie książki z powstającego stosu groziło utratą palców) i kłótniom (o to kiedy, do cholery, kupimy coś na książki i oddamy nieszczęsny mebel właścicielowi mieszkania). Tak więc odpowiedź już znasz – właściciel zaopiekował się drzewianym.
Off, to nie zgroza, mam nadzieję, że podzielisz się kiedyś widokiem swoich stosików. Hm, pewnie wiesz, że czytelniczo podlega się fazom:) jestem trochę na rozstaju dróg stylistycznych – z jednej strony uwielbiam klasykę, tomiska z dobrze przemyślanymi bohaterami i ich dziejami (“Błogosławieństwo ziemi” Hamsuna, “Jane Eyre” Brontë i tak dalej), z drugiej strony fascynuje mnie poetyckie upychanie ogromu znaczeń w garści słów (Jeanette Winterson i Tove Jansson są w tym, moim zdaniem, wybitne). A kto Ciebie literacko czaruje?
Marcinek, jakie książki? Cokolwiek to jest, ja ciągle trzymam u siebie złość brata Madonny:)
od ubiegłego roku Księgą Niepokoju zaczytywaną w dość dziwny sposób Fernando Pessoa najbardziej. niemniej Białoszewski na przykład oraz Szymborska. niech pomyślę KTO jeszcze…
Mysl, mysl, ja notuje i uzupelniam braki:) co znaczy zaczytywac w dziwny sposob? I Bialoszewski, i Szymborska na tak. Czytasz po angielsku?
Teraz? Z tych przeszło trzystu sztuk CD/DVD uchowało się raptem pięć siedem krążków z muzyką i jakieś trzydzieści filmów. Generalnie one też zalegają w kurzu nieruszane.
czytam wyłącznie w ojczystym języku. niestety. ale za to akapitami, cytatami, stronami, wyrwanym kontekstem albo na chybił trafił. to taka książka, którą zabrałabym na każdą z bezludnych wysp :) (to nie była reklama?)
Off, byla czy nie, do dziesiatego maja dostarczyc do domu rodzinnego, a w listopadzie przywioze ja i, mam nadzieje, pozerac literacko bede:) bo czytanie w jezyku ojczystym nie ma sobie rownych.