wpis na zyczenie – japonskie jedzenie (1)


to tak z zaleglosci.
bentō! brzmi jak okrzyk na powitanie, a jest nazwa pudelka pelnego jedzenia. co region, to inna nazwa, zawartosc i rodzaj pudelka. to powyzej jest na zimno, kupione na stacji.


to tak z zaleglosci.
bentō! brzmi jak okrzyk na powitanie, a jest nazwa pudelka pelnego jedzenia. co region, to inna nazwa, zawartosc i rodzaj pudelka. to powyzej jest na zimno, kupione na stacji.
ale ładne! jeśli smakuje jak wygląda, to super :)
O zgrozo, jakie to śliczne! I schludne! I pewnie pyszne?
Dobre, pyszne pokaze pozniej:)
Teraz mi się przypomniało, że kiedy z Pumcią mieszkaliśmy w Lipsku to zaproszono raz nasz przez współlokatorki do wietnamskiej restuaracji i polecono pewien koktajl. Pumcia wybrała co innego, ja się skusiłem. Do trzech łyków było w porządku, kiedy za czwartym przez słomkę poszło coś wielkiego, a następnie mnie przez gardło. Smakowało inaczej i było dziwnie miękkie. Już nie odwiedzam azjackich knajpek, choć we Francji mam taką swoją ulubioną i przy każdej wizycie tam musiałem choć raz coś u nich wszamać. Teraz nic, co z państwa środka i krajów podobnych, nie przechodzi mi przez gardło.
Przeklinam własną psychikę.