te dwa aniolki z dolu
w wieku szkolnym
wychodza z domu po siodmej
rano
po zajeciach
gimnastyka akrobatyczna
gra na gitarze
basen
przyjaciolki
i co tam jeszcze
a w niedziele
melodia rozowa jak pantera
na pianinie
raz za razem
raz za razem
(podczas gdy tato wtoruje wiertarka
konstruujac ogrodowe patio)
nawet malpa umialaby to zagrac
drwi on
ale nauczyciel najlepszy
nauczy nut najlepiej
na najlepszych klawiszach
na najlepsza farba wymalowanych salonach
Ja za ścianą zwykle w week-endy mam koncert jednego utworu, choć pianino dwóch rosły facetów taszczyło tu dobrych kilka lat temu. Może nastoletni sąsiad chce się idealnie przygotować, do którejś z edycji jakiegoś show, co to go wypromuje. Gorzej na wypadek wygranej – wtedy nawet w tygodniu będzie musiał ćwiczyć nowe nuty…
wussup, dopóki to są nowe nuty, to pół biedy…
pantery na okrągło i wiertarki współczuję w równym stopniu…
Hm… Ja bym Maniciniego nie zgarał.
Pozdrawiam Onego
No wlasnie nie – to koncert jednego utworu. Napie***** w klawisze non stop to samo, raz lepiej, raz gorzej.
Wussup, znasz więc ten ból. Maszka, bywa gorzej, ale dziękuję:) Somsiad, on dziękuje i pozdrawia również.