
Karol dostał nową pracę i pewnie będzie czytał jeszcze więcej grubych, nudnych (dla mnie) książek. Ja dostałam nową dawkę przeziębienia, więc obrabiam zdjęcia z wyraźnym niezdecydowaniem:)
/technicznie: Nikon D300, 1/125 f/8 oraz Bowens Gemini 400 f/8 z wrotami kierunkowymi i plastrem miodu – i jak tu nie lubić języka polskiego:)/
Życzę wielu herbat z cytryną :). Czy to te książki Karol będzie czytał? O mamo.
gratulacje dla Karola i wyzdrowienia dla myszy. bardzo bardzo te zdjecia.
Ja się jakoś nie mogę przekonać do lamp błyskowych i jestem niezmiernie wdzięczny, że moja lustrzanka w takową nie jest wyposażona. Najgorsze to, że zaczyna mi się wydawać, iż jest ciut za dużo i myślę nad leiką M9, ale te z kolei mają ręczne ostrzenie i nie wiem, czy moje zepsute oczęta byłyby w stanie właściwie łapać ostrość :)
Większość przeczytałem i w praktyce nie udało się wykorzystać. Teraz czytam głownie pdfy, ale one gorzej wychodzą na zdjęciach:)
Textural, dziękuję! Off, dziękuje, dziękuję i dziękujemy! Wussup, lampa błyskowa w lustrzance to zupełnie inna bajka.
Mice, ja wiem, bo siedziałem z nosem przy zdjęciach z lampą błyskową, ale, jak bym już kupił, to pewnie bym jej nie chciał zdejmować, a mnie się i tak wydaje, że 5D jest duży i ciężki, toteż lepiej nie kusimy losu :)
Hm, chodziło mi raczej o to, że lampy wbudowane w aparat niewiele mają wspólnego z lampami studyjnymi. Jeśli mówisz o speedlite/speedlight, jak wiadomo, możliwości są nieograniczone, ale prawie zawsze ‘off camera’, więc jak najbardziej trzeba je zdejmować. Polecam Strobist.