05.02.2006

cztery lata temu, mniej więcej o tej porze, kazałam Marcinowi usiąść na ławce. żeby uwiecznić drzewo. jedna z moich pierwszych odbitek. wspaniale bogata w błędy.
a co Wy robiliście w lutym 2006?

cztery lata temu, mniej więcej o tej porze, kazałam Marcinowi usiąść na ławce. żeby uwiecznić drzewo. jedna z moich pierwszych odbitek. wspaniale bogata w błędy.
a co Wy robiliście w lutym 2006?
ach, dlugo by opowiadac:) bylam slepo zakochana,mieszkalam w rezydencji przeksztalconej w komune hipisowska, zylam posrod lasow (drzewa!) i w ogole bylo fajnie i wtedy jeszcze nie mielsimy w anglii takich zimnych zim:)
to byl moj pierwszy luty w Londynie, w lutym byla przeprowadzka z jednej czesci Notting hill w druga. mieszkanie bylo swietne ;) Podoba mi sie Twoja kompozycja, jak zerknelam pol okiem to mi sie wydawalo ze to rzad drzew.
marzłam. tęskniłam. kupowałam garnitury. zdawałam egzamin chyba z psychologii oraz łapałam słońce
http://www.off3.republika.pl/slonce.jpg
jak dobrze, że mam gdzie sprawdzić. ściskam. :)
Ja się cholernie stresowałem, bo od 3 miesięcy spotykałem się z kapitalną dziewczyną, która miała wkrótce wyjeżdżać na praktyki do Neckarsulm. Studiowałem zaocznie, zajęcia mi wypadały co weekend, ale pomyślałem – pieprzę, jadę z nią. Pojechałem. I jest git :)
A studia skończyłem.
Paryż zimą, mgły nad Sekwaną, długie wędrówki z Fru i ostatnie jak dotąd spotkanie z moją Siostrą w Europie. Dobry czas, piękne obrazy, smaki i zapachy; cudne wspomnienia.
Drzewo wspaniałe jest, fotka robi wrażenie :)
Pozdrawiam spod pierzyny (gdzie ta wiosna??)
Fajne opowiesci wszystkich :). Ja bylam od prawie roku dziko zakochana i zgrzytalam zebami przez sen podczas przygotowan do obrony mojej wypieszczonej magisterki.
Jak tak czytam Wasze opowieści, to myślę, że będę więcej pytać:)
Kasia, jak porównać z Twoimi obecnymi zajęciami, to chyba jednak musiało Ci się nudzić?
Sneaky Magpie, dzięki, ja widzę tę kompozycję dość marnie;) Ciagle wydaje mi się, że jesteś w Londynie dłużej, Twoja wiedza o lokalnych perłach jest ogromna.
Off, bardzo fajne to słońce złapałaś i Pan Kot kolejny raz sprawdza się w roli modela. Garnitury??? Ja też lubię mieć gdzie sprawdzić:)
Wussup, gratuluję zdecydowania, i to jakiego!
Maszka, mam nadzieję, że nie chorujesz? Drzewo tak, fotka… ech, ale dziękuję:) Paryskie spotkania… gdzie zdjęcia z tych mglistych spacerów, hm?
Textural, założę się, że obroniłaś lepiej niż większość z Twojego roku. To zgrzytanie brzmi znajomo, mój tegoroczny luty jest podobny, melisa na uspokojenie:)
Nie miałem wtedy bladego pojęcia na co się pisze, ale pięknie było. Przez pierwsze dwa tygodnie to mieszkanie w klitce, bez neta. Nie było co robić, to siedziałem, oglądałem filmy, albo łaziłem w mrozie po mieścinie liczącej kilka skrzyżowań.
I tak, zdecydowanie to odpowiednie słowo :)
zdjęcia z Paryża się w zasadzie do publikacji nie nadają, ale może kiedyś zrobię do nich jakieś podejście ;)
Pierzyna głównie dlatego, że zimno, ale wykrakane chyba, bo dziś w niej cały dzień, przepędzając gorączki i kaszle :-/
Maszka, wybacz krakanie, masz tam jakieś cukierki na osłodę czy Ci podesłać?
dziękuję bardzo bardzo, ale już sama propozycja osłodą.
Poza tym Kolega pasie mnie wytrwale, zdecydowanie odnajdując się w roli opiekunki ;)