
podczas ostatniej wizyty w Polsce, spakowałam wszystkie książki i większość drobnostek, które jeszcze chcę. wyprowadziłam się z domu – pomyślałam na widok kartonów przywiezionych przedwczoraj przez Tatę. osobliwy zbiór przedmiotów, zapisków, wycinków obudził we mnie mnóstwo wspomnień. kim byłam, co robiłam i co chciałam z jakiegoś, często już nawet dla mnie samej niejasnego, powodu zakonserwować w pamięci?
{1}
>w podstawówce moja nauczycielka od plastyki zwykła siadać na biurku i opowiadać o Paryżu tak, że zechciałam ujrzeć te wszystkie cuda na własne oczy. to właśnie wtedy wpadłam na pomysł wymiany ocen na wakacje zamiast barbie ze zginanymi nogami:) czternastoletnia ja lubiła jeszcze bieganie po muzeach, dziś wolę spacerować /bilet, plan Cité des sciences & de l’industrie/.
>byłam ciągle gdzieś spóźniona. najczęściej na autobus, następnie spotkania, zajęcia i tak dalej. ze spóźnialstwem i brakiem czasu wiążą się mandaty za przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym miejscu. pierwszy dostałam za pośpiech do sklepu z jeansami. panowie policjanci uraczyli mnie zdaniem: “napiszemy, że pani biegła, wtedy mniej pani zapłaci” i odpowiednią zniżką /mandat. zapłacony/.
>lubiłam kreskówki. do tego stopnia, że rysowałam głównych bohaterów. nadal lubię, ale przestałam rysować /kojot w ołówku/
>odkryłam second-hand. w Kopenhadze dorwałam wypisane, kolorowane pocztówki. podobają mi się do dziś. /kartka z Nyhavn/
>drugi mandat dostałam za pośpiech do kwiaciarni spowodowany pośpiechem na spotkanie autorskie. tym razem panowie policjanci oferowali podwiezienie mnie na miejsce spotkania. zniżki nie było. /bilet bez krzesła, ale z kuponem/
>miałam jakąś słabość do kolorowych spinaczy. hm, kiedy ja ostatnio używałam spinaczy?


off — February 23, 2010 @ 8:35 am
ale fajne, kolorowe wspomnienia :)
wussup? — February 23, 2010 @ 12:43 pm
Paryż znam właściwie jak własną kieszeń, ale w tamtejszych muzeach nie byłem nigdy. Nigdy nie pociągało mnie pragnienie zobaczenia Mona Lisy, a i do największej pułapki na turystów – tj. Moulin Rouge – również się nie daję zaciągnąć.
A teraz ręcę do góry, kto powywracał oczami – jak to, być w Paryż, nie być tam!? Skandal :)
maszka — February 23, 2010 @ 8:28 pm
super jest takie przekopywanie wspomnień zamkniętych w starych pamiątkach. Zazwyczaj super.
Dla mnie byłoby to bolesne.
Wussup, nie ma obowiązku zwiedzania muzeów ;) a te miejsca “nieturystyczne” bywają równie (lub niekiedy nawet bardziej) atrakcyjne :)
wussup? — February 23, 2010 @ 10:21 pm
Maszka, powiedz to tym magikom, którzy poukają się w głowę, kiedy im mówię – nie byłem tam. To w ich oczach zbrodnia popełniona na turystyce, choć będąc w Paryżu nie uważam się za turystę :)
mice — February 24, 2010 @ 11:29 pm
Off, i będzie ich więcej:) Wussup, mnie trochę bawi unikanie miejsc dla turystów, tylko dlatego, że do takich się zaliczają. Nie czułeś potrzeby – nie poszedłeś, żaden skandal. Ja jednak już od dawna nie zachwycam się Paryżem i raczej na miasto i jego mieszkańców wywracam oczami:) Maszka, jeszcze fajniejsza jest możliwość wyrzucenia tego wszystkiego w chwilę po sfotografowaniu:) Te bolesne i żałosne wyrzucam bez fotografowania:)
textural — February 25, 2010 @ 9:22 am
Hihi, mam taką małą drewnianą szafeczkę z szufladkami, gdzie takie rzeczy zalegają. Taka prywatna archeologia strasznie mnie pociąga, choć do własnej dawno nie zaglądałam (ostatnio – szukając programu “Kubusia P.” Piotra Cieplaka z katowickich Interpretacji z autografem i rysunkiem Rafała Maćkowiaka ;)). Fajnie nieco tła historycznego o Myszach poznać :). Przeglądając, fotografując i wyrzucając masz jakieś poczucie przechodzenia w nowy etap?
marcinek — February 25, 2010 @ 5:21 pm
wow! Podoba mi sie taka Mysza refleksyjna i osobista. Wiecej poprosze.
mice — March 8, 2010 @ 11:56 am
Textural, sfotografuj kiedys swoje roznosci:) Etap? Przeprowadzka- to na pewno. Czy zamykam tym samym jakas czesc przeszlosci? To sie dzieje/stalo samo, wiec nie czuje sie w pozycji stawiania siebie na piedestale swiadomych wyborow:) Marcinek, jak tylko wroci mi czucie w dloni:)
textural — March 8, 2010 @ 8:42 pm
Może to nie jest zły pomysł. A fakt, materialne ślady zmian to daleko daleko za samymi zmianami :).