



Kagoshima.
Pachinko nie próbowaliśmy. co innego Taiko no Tatsujin (Taiko Drum Master)- bębnienie w rytm japońskich melodii (podpatrzone u nastolatków) – od tego moglibyśmy się uzależnić:) Sakurajima zesłał deszcz z popiołu, który pracownicy co większych sklepów usuwali miotłami i odkurzaczami. ludzie kryli się pod parasolami, a my oczywiście patrzyliśmy.





Izumi, zostaliśmy tu na jedną noc. Jedna z tych dziur, w które przypadkiem wpadasz i z których desperacko chcesz się wydostać. Słynie z żurawi. A może z czapli. W każdym razie ani jednych, ani drugich widu czy słychu. Za to New York felt like heaven:)





dziś mija pięć lat mojego pożycia z Anglią. z tej jakże sentymentalnej okazji, pięć (z ośmiu) miejsc, w których mieszkałam.
pierwsze: czarne drzwi po lewej, piwnica M&M. miesiąc z tygodniową przerwą na tydzień u wariatki z Ghany (zgadza się, M?). adresu wariatki szczęśliwie nie pamiętam.
drugie: czarne drzwi po prawej. hostel (równie drugi, ale przy tej samej ulicy, co pierwszy). 11 miesięcy.
trzecie: czarne drzwi po prawej (wtedy były niebieskie). mieszkanie z bezrobotnym alkoholikiem i jego kotem. rok.
czwarte: pierwsza tablica, w dole piwnica. najbardziej gejowskie miejsce w dzielnicy żydowskiej. Jei. a później on. 15 miesięcy. dwa tygodnie w miejscu, którego nie dopadł jeszcze zasięg google streetview.
piąte: pierwsze drzwi po prawej. mieszkanie nad garażem Boba Budowniczego i Pani z Dołu. z nim. jak dotychczas, 19 miesięcy.
pięć lat tutaj, oprócz spraw błahych, wystarcza na brytyjski paszport. modny to gadżet wśród tych z A2 i A8. są tacy, co do tej chwili odliczają. a ja? pomyślę o tym jutro.