to jest takie świetne
(prezentuje on, filmuję i ze szczęścia płaczę ja)
i każda podróż odbywa się we właściwym kierunku:)
April, 2009 Monthly archive






w pierwszy dzień w Kyoto lało nieustannie. przemoczeni, zdecydowaliśmy wyschnąć i nie robić nic. w kawiarni-bibliotece on wybrał książki (m.in. Gomi Taro) i curry, ja zupę marchewkową. minęło kilka godzin, wyruszyliśmy na spacer. wiwat przezroczystość chińskich parasolek!
Read More









Recent Comments