medytacja

Na pierwszą sesję zazen wybrałam się do świątyni Shunkōin, w Kyoto. Rev.Takafumi Kawakami, tamtejszy japoński duchowy przewodnik z amerykańskim akcentem i niemałym talentem marketingowym, powiedział, co wiedział, oprowadził nas po kompleksie świątyń, po czym usiedliśmy na poduchach w jednym z wysłanych tatami pomieszczeń. W ten ciepły wiosenny dzień, odsunięto okna wychodzące na ciszę ogrodu pełnego rododendronów i zaproszono całą naszą grupę: mnie, Karola i Thomasa (młodego psychiatrę z Austrii, co by nie było wątpliwości, że jak trafić na towarzystwo doborowe, to trafić) do zbiorowej koncentracji na oddechu.
Pierwsze piętnaście minut nie obyło się bez skurczy łydek w pozycji półlotosu, przypomnienia o skrzywieniu kręgosłupa i dzieciństwie bogatym w gimnastykę korekcyjną oraz mentalnego łajania się za brak koncentracji na koncetracji. Otóż klasyczną dolegliwością w takich chwilach, jest nieustanne wiercenie się myśli w głowie. Klasyczną złośliwością natury natomiast, w sali tortur pojawienie się… pszczoły. Insekt bezlitośnie kroił skrzydełkami ciszę i tylko pozostawało zastanowić się, ilu z nas czuło “o, pszczoła, przyleciała, pofruwa i odleci, przeminie jak obłoki na niebie”, a ilu wewnętrznie wykrzykiwało groźby i przekleństwa.
Krótka przerwa i kolejne piętnaście minut. Tym razem łatwiej. Bez pszczoły, czucia w łydkach i dolnych partiach kręgosłupa, za to z przyjemnością wyłączenia się z jakichkolwiek powinności.

Niedawno, podczas pogaduszki z jednym z klientów, kolejny raz wspominałam tamto doświadczenie, polecając i wychwalając pod niebiosa, kiedy ten spytał: “skoro tak bardzo ci się podobało, dlaczego nigdy więcej nie medytowałaś?”

Shunkoin zdjecie
Świątynia Shunkōin zimą, źródło: Shunkōin.com

podatki

ulgi
terminy
formularze
i tak mijają godziny
a zrozumienia ciągle brak

ciastka zdjecie

cookies photo

nie potrafiłam się zdecydować, które ciasteczka upiec – duńskie maślaki, z przepisu podawanego przez pradziada – dziadowi i przez prababkę – babce, niezmiennie od pięciu pokoleń; czy też może zwyczajne cynamonowo-waniliowe. a więc zrobiłam jedne i drugie. nie bójmy się tego napisać, są zachwycająco dobre. I oby takie były dla Was te Święta!

podczas wypisywania kartek świątecznych
łapie mnie tęsknota za szczerością
taką, jaką zaserwował w noworocznych życzeniach siedmioletniej córce przyjaciela
Kieślowski:

“Kochana Haniu, życzę Ci, żebyś wyrosła na piekną i dorodną kobietę, która we właściwym momencie wyjdzie za mąż za bogatego i pięknego księcia na białym koniu: żebyście już jako małżeństwo wjechali do naszego pięknego kraju i żyli tutaj szczęśliwie i bogato we willi z basenem, trzema samochodami, czterema łazienkami, kolorowym telewizorem i wideomagnetofonem 1000 v, wielkim ogrodem i sadem, łodziami żaglowymi i motorowymi, małym samolotem i helikopterem, z dużą ilością spiżarni, w których będzie pełno kiełbas, pomarańczy, bananów, szynek, pasztetów; z piwnicą pełną win, szampanów, koniaków, whisky, żubrówek, wyborowych, gorzałek, pomorskich, nalewek, śliwowic, pejsachówek; żeby szafy były pełne sukienek, spodni, blezerów, podkoszulek, rajstop, żeby w klozecie był zawsze papier toaletowy, na wannie mydło i szampon; żebyś urodziła dużo wesołych, bogatych i szczęśliwych dzieci, a nie jak Twoja biedna mamusia, która musi motorowerem jeździć po kartkowe mięso, bo wyszła za gołodupca.”

zwolnić

pierwszy długi weekend, krótki tydzień
sprzątanie
stary telefon z nową kartą wariuje i przysyła dawne wiadomości
dziś na przykład Darek z żoneczką życzyli mi, zeszłorocznie, tego i owego z okazji urodzin
a dziękuję

Tags: , ,
Older Posts »

Creative Commons License
This work by stuffedmice.net is licensed under a Creative Commons Attribution-Non-Commercial-No Derivative Works 2.0 UK: England & Wales License