był miesiącem narzekania na kiepską pogodę i organizację. jednak jeśli spojrzeć nań, jak na szklankę w połowie pełną, udało mi się:
-wyrobić nawyk korzystania z jednej i nareszcie tylko jednej listy rzeczy do zrobienia
-spędzić chwilę na konwencji SWPP
-pozbyć kilku starych książek, ciuchów i laptopa, co planowałam zrobić od miesięcy, a do czego zainspirowała mnie Sneaky Magpie
-oddać krew
-nauczyć się ciąć grzywkę według instrukcji tej pani
-i podjąć ambitne próby cięcia marchewki à la julienne
-zapamiętać jak szybko załadować film do średnioformatowca
-zaprojektowac fakturę, wizytówki i pewien layout
-wydrukować wizytówki i zdażyć być z nich niezadowoloną
-pamiętać o dniach, Babciach, rocznicach i urodzinach
-rozpocząc z Textural projekt shiftspace
-kontynuować medytację
-zarezerwować krótkie i mniej krótkie wakacje
-wypić mnóstwo dobrych kaw i herbat
-odwiedzić okulistę i optyka
-ugotować kilka ciekawych obiadów
-iść na wielogodzinny spacer
a teraz luty i koniec lenistwa.
comment
things you said