



in June we finally got a juicer and I immediately got hooked. soon, I decided to try this 3-day detox programme during which you live on juice and juice only.
the first two days were ok, I felt light but not hungry. the last day was most intriguing. I became extremely sensitive to the smell of food, to such an extent that even walking into a supermarket was enough to give me this wow-that-smells-delicious effect. not surprisingly, I craved warm, cooked foods but surprisingly more than anything I craved meat and nearly salivated over magazine adverts of ready-made sausages (!).
Karol refused to participate in this experiment and since I enjoyed much higher levels of energy throughout the programme, I was fine with cooking for him daily (yes, I was that desperate to have more contact with solid foods). and so you can see one of my dinners and one of Karol’s – before and after.
w czerwcu wreszcie kupiliśmy sokowirówkę i w mig się uzależniłam. postanowiłam wypróbować trzydniowy detoks, podczas którego żyje się tylko i wyłącznie na sokach.
pierwsze dwa dni przebiegły dobrze, czułam się lekka, ale najedzona. ostatni dzień był najciekawszy. mój zmysł zapachu wyostrzył się na tyle, że byle wizyta w supermarkecie przyprawiała mnie o ależ-to-pachnie zawrót głowy. tęskniłam za ciepłym, gotowanym jedzeniem, ale co mnie zaskoczyło najbardziej, to największe pożadanie mięsa. prawie się śliniłam na widok zdjęć gotowych kiełbasek w magazynach (!).
Karol odmówił uczestniczenia w eksperymencie, a skoro ja przez cały czas odczuwałam nadmiar energii, nie miałam nic przeciwko przyrządzaniu mu posiłków (zgadza się, na tyle desperacko pragnęłam kontaktu z pokarmami stałymi). i tak, widzicie tutaj jeden z moich i jeden z Karola obiadów – przed i po.








Recent Comments