stuffed mice

before
Tag "blogging"

osoby, która napisała: “mieszkam w uk na wsi – jest mi smutno”.
mam nadzieję, że dziś jest Ci weselej!

see comments
ok, i’ve been promising myself (and you, though you don’t know this) to write something here. every day. truth be told, i’ve been doing that a lot lately. promising, that is. it dawns on me that the more i stay away from this space, the less tamed it becomes. like a forgotten notebook that one used to take everywhere. or a camera. you see, this space is more and more public and moves away from its diary status to a hybrid between meaningful and meaningless. and that can prove tricky to handle.

so many days pass… they’re amazing, full of life days. some with friends around, some with nothing but a decent coffee. and others with something less decent: frustration. they’re all worth living but not necessarily writing about. at the end of the day- if this were the last day of my life, would i care to blog about it?

but here i am. and how am i? well, i am so-so. not sure about my needs so taking it easy. forgetting about the big deals and paying attention to basics.

ok, obiecywałam sobie (i Wam, choć o tym nie wiecie) coś tutaj pisać. każdego dnia. prawdę mówiąc, ostatnio dużo obiecywałam. dociera do mnie, że im dłużej się tutaj nie pokazuję, tym mniej oswojona staje się ta przestrzeń. jak zapominany notatnik, który wszędzie był zabierany. albo aparat fotograficzny. widzicie, to miejsce jest coraz bardziej publiczne i oddala się od swojego statusu dziennika ku hybrydzie pomiędzy znaczącym a bez znaczenia. a to bywa trudne w obsłudze.

tyle dni przemija… to są zadziwiające, pełne życia dni. niektóre z przyjaciółmi obok, inne z niczym innym, jak tylko przyzwoitą kawą. a jeszcze inne z czymś mniej przyzwoitym: frustracją. wszystkie sa warte przeżycia, ale niekoniecznie opisania. koniec końców, gdyby to był ostatni dzień w moim życiu, czy zależałoby mi na opisaniu go na blogu?

ale oto jestem. i jak się mam? mam się tak sobie. niepewna czego mi trzeba, więc za bardzo się nie przejmując. zapominając o doniosłościach i koncetrując się na podstawach.

and discovering that translating from English to Polish is damn hard!
see comments

because i’m not too sure what i’d like to write about.

bo nie jestem zbytnio pewna, o czym chciałabym pisać.

see comments

prostuję się i szukam symetrii. to pierwsze zdanie, które wyszło ze mnie goniąc chęć napisania o tym, co teraz. niezaplanowane.

jest we mnie jakaś niechęć do blogosfery. być może zdarza się każdemu, przychodzi i odchodzi. mnie pierwszy raz uderza z taką siłą, a raczej to ja pierwszy raz po prostu pozwalam jej mnie uderzyć. ciągle tu i tam zaglądam, komentuję lub nie, a nawet czasami coś dorzucę do tego kotła wynurzeń, jednak bez przekonania i  z malejącym zainteresowaniem. ciekawe, co będzie dalej. ale czy na pewno?

w tańcu, jak w żadnej innej formie kontaktu z samą sobą (włączając psychoterapię), czuję akceptację.  samej siebie, nie czyjąś mnie. z pełną świadomością niezręczności wykonywanych ruchów, spoglądam obiektywnie na moje ciało i uśmiecham się nie tylko do jego zdolności, ale i ograniczeń. to nie zdarza się w moim życiu często – otwierać się na możliwość nieskończoności popełnianych błędow i nie czuć niepokoju. słuchać: “marta, podnieś głowę, nie patrz na stopy. nie obchodzi mnie czy pamiętasz sekwencję czy nie. rób błędy, ale podnieś głowę i patrz przed siebie. w ten sposób łatwiej utrzymasz równowagę”. i nie protestować.

see comments

i promised myself to translate my Polish side of this blog more often

but

so many buts have turned up since

maybe tomorrow?

maybe tomorrow:)

see comments