osoby, która napisała: “mieszkam w uk na wsi – jest mi smutno”.
mam nadzieję, że dziś jest Ci weselej!
so many days pass… they’re amazing, full of life days. some with friends around, some with nothing but a decent coffee. and others with something less decent: frustration. they’re all worth living but not necessarily writing about. at the end of the day- if this were the last day of my life, would i care to blog about it?
but here i am. and how am i? well, i am so-so. not sure about my needs so taking it easy. forgetting about the big deals and paying attention to basics.
tyle dni przemija… to są zadziwiające, pełne życia dni. niektóre z przyjaciółmi obok, inne z niczym innym, jak tylko przyzwoitą kawą. a jeszcze inne z czymś mniej przyzwoitym: frustracją. wszystkie sa warte przeżycia, ale niekoniecznie opisania. koniec końców, gdyby to był ostatni dzień w moim życiu, czy zależałoby mi na opisaniu go na blogu?
ale oto jestem. i jak się mam? mam się tak sobie. niepewna czego mi trzeba, więc za bardzo się nie przejmując. zapominając o doniosłościach i koncetrując się na podstawach.
because i’m not too sure what i’d like to write about.
bo nie jestem zbytnio pewna, o czym chciałabym pisać.
see commentsprostuję się i szukam symetrii. to pierwsze zdanie, które wyszło ze mnie goniąc chęć napisania o tym, co teraz. niezaplanowane.
jest we mnie jakaś niechęć do blogosfery. być może zdarza się każdemu, przychodzi i odchodzi. mnie pierwszy raz uderza z taką siłą, a raczej to ja pierwszy raz po prostu pozwalam jej mnie uderzyć. ciągle tu i tam zaglądam, komentuję lub nie, a nawet czasami coś dorzucę do tego kotła wynurzeń, jednak bez przekonania i z malejącym zainteresowaniem. ciekawe, co będzie dalej. ale czy na pewno?
w tańcu, jak w żadnej innej formie kontaktu z samą sobą (włączając psychoterapię), czuję akceptację. samej siebie, nie czyjąś mnie. z pełną świadomością niezręczności wykonywanych ruchów, spoglądam obiektywnie na moje ciało i uśmiecham się nie tylko do jego zdolności, ale i ograniczeń. to nie zdarza się w moim życiu często – otwierać się na możliwość nieskończoności popełnianych błędow i nie czuć niepokoju. słuchać: “marta, podnieś głowę, nie patrz na stopy. nie obchodzi mnie czy pamiętasz sekwencję czy nie. rób błędy, ale podnieś głowę i patrz przed siebie. w ten sposób łatwiej utrzymasz równowagę”. i nie protestować.
see commentsi promised myself to translate my Polish side of this blog more often
but
so many buts have turned up since
maybe tomorrow?
maybe tomorrow:)
see comments