stuffed mice

before
Tag "poezja prozą"

nie bardzo łatwo jest mi ostatnio pracowac sześć (czasem siedem, rzadziej pięć) dni w tygodniu i utrzymywać to wszystko z głową na głowie. praca zresztą nie jest najistotniejsza, dużo więcej czasu marnuję do pracy dojeżdżając.

o niektórych rzeczach nie mówię. jedni z Was coś tam wiedzą, inni wcale nic. w każdym razie, są inne projekty i one już się dzieją, wymagają czasu i energii. inne tkwią ciągle w poczekalni planów i obietnic, tak więc pracuję nad skróceniem ich czasu oczekiwania. co to takiego? powiem Wam za kilka chwil. czasami sama potrzebuję tygodni, żeby uwierzyć, że tak, że można już o tym mówić głośno.

tak to obecnie działa.

comment

dwanaście minut
na lodowisku

jeżdżenie jak na lonży
wśród
rodzin wielodzietnych i poszukiwaczy magical moments
do tego trzeba mieć końskie zdrowie
i takiż łeb

do domu
krokiem spacerowym
uciekłam
marsz

comment

moj telefon nadal wylaczony, nie spieszy mi sie do nowego numeru
jego telefon zostal w Polsce, pod poduszka

jestesmy jak przysypani sniegiem

comment

mam ich tylu
ze nie pamietam ilu
chce mu o nich powiedziec
wiesz mialam romans
wlasciwie dwa
lecz nie potrafie policzyc
wydaja sie tak dawno
wydaja sie jakby wcale ich nie bylo
klamstwa-czesc rzeczywistosci
moralnosc traci na ciezkosci
ulatuje
jak balonik pelen niepamieci

comment

w poniedzialek
w drodze na stacje staram przypomniec sobie PIN. bez skutku. chce kupic bilet, wbijam trzy rozne numery i blokuje karte.
we wtorek
zapominam, ze nie mam pociagu dziewiec, ale dwadziescia po. czeka mnie czekanie i wiecej przesiadek.
w srode
Siostra pisze, ze moj ulubiony dentysta nie ma terminow na te dni, w ktore bede w Polsce.
w czwartek
zapominam zamknac drzwi frontowych do studia. aparaty, komputery, oswietlenie – wszystko gotowe do zabrania przez ponad dwanascie godzin.
w piatek
wylaczaja mi bez uprzedzenia telefon. koniec kontraktu, moja mila.

comment