stuffed mice

before
Tag "rozmowy"

-jaki się mówi ready-made po polsku? gotowe, nie?
-tak
-ale to nie oddaje tego, co chcę powiedzieć. chcę powiedzieć, że te kiełbaski są chemiczne
-no, gotowe, ale w Polsce się mówi ze sklepu, a nie zrobione w domu, kupne
-a kupne brzmi jak zasrane

-a jak się mówi hooked po polsku?
-wkręcony
-wkręcony? napisałam “wciągnięta”, ale jak to brzmi: “wciagnęłam się w sokowirówkę”?

-o, musisz to zrobić! ten ruch jest świetny, wygląda jakby ktoś cię przewijał na video
-taaa, na pewno to zrobię na chwilę przed pierwszym skierowaniem do szpitala psychiatrycznego

-kochanie, mam prośbę
-tak?
-przelecimy się do utraty tchu?
-a gdzie to jest? na którym kontynencie?

comment

-ale ja nie mogę tego słuchać tak głośno w słuchawkach!
-ale ja nie mam ochoty słuchać o soave più kolejny raz!
-ale ja tego nie śpiewałem całe lata!
-ale ja wiem i chcę, żebyś sobie pośpiewał, ale poza moimi uszami.

-Boże, Julie Andrews!
-a kto to jest?
-no, Julie Andrews!
-czyli?
-no ta, co ma zakonnice i ma dzieci

-lubie cię, a ty mnie lubisz?
-lubie cię, kiedyś cię zjem
-byleby z avocado

-i sposób w jaki się wysławia jest w taki jękliwy, przesadny sposób nasączony płytkimi emocjami
-???

comment

-ale mam kwadratowy łeb, jak ty kiedykolwiek mogłaś mnie uważać za przystojnego?
-a ktoś mówił, że uważałam?

-ej, ciszej, ludzie cie słyszą!
-przecież po to ludzie spią w hotelach. żeby słuchać, jak ktoś śpiewa za ścianą, zwłaszcza jeśli ktoś śpiewa tak dobrze, jak ja.

-aaaaa, mój kręgosłup!
-przepraszam, to wszystko przez erotykę

-kochanie, trochę śmierdzisz pokrzywą
-to jest eko-szampon!

-to ja cię do tego wprowadziłam, przecież to jest na mojej płycie Pucciniego
-ok, to nucę to od dziesięciu minut i tego nie rozpoznałaś? to tak fałszuję?
-dokładnie tak

comment

ksiazki zdjecia

zakupy zdjecia

jak zwykle, książki zamówiliśmy wcześniej. czekały na nas cierpliwie.
niecierpliwie spoglądam na chłopaka w księgarni, kiedy nie może namierzyć “Roku zająca” Arto Paasilinna. to taka opowieść o facecie, który opisuje rok życia po potrąceniu zająca- tłumaczę mu, kiedy nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora, a w bazie danych pojawiają się same bajki o królikach. swoją drogą, znacie to uczucie, kiedy rozmiar i pustka sklepu, i wyczekujący wzrok sprzedawcy sprawiają, że kupienie czegoś to sprawa życia lub śmierci? że tu n i e  m o ż n a tak po poprostu pooglądać, więc już lepiej udawać, że przyszło się w jakimś, jakimkolwiek celu? myślę, że w takich chwilach, w księgarniach, najlepiej byłoby pytać o fińskiego Paasilinna, kiedy chłopak pyta o angielski tytuł, wklepuje te kilka słów i ciągle nic. zdesperowany, prosi o pomoc koleżankę. “The Year of the Hare“- powtarzam i posłusznie literuję ostatnie słowo. bingo! kolega wpisał “The Year of the Her“. po latach doganiają mnie wagary z fonetyki…
(“Księga niepokoju” z polecenia Off. Dziękuję, Off!)
czekając na Michała, wśród dziesiątek banków i salonów telefonii, do których nie mam powodu zaglądać, ratuję się antykwariatem i spożywczym.
(Pamuk polecany przez klientkę z Turcji, Zorba przez szefa z Cypru, herbata i kawa bez poleceń:).

comment

- następna kąpiel za cztery doby – przesadnie oznajmił swoim pachom on
- obrzydliwy jesteś – burknęłam ja

wybieramy się na śniadanie
(w lodówce pozostały jedynie składniki na drożdżówki cynamonowe, które zużyję później)
śniło mi się, że mieliśmy przesiadkę w Rumunii zamiast Finlandii

reszta prezentów, czeki podróżne, pranie, pakowanie

comment