podczas wypisywania kartek świątecznych
łapie mnie tęsknota za szczerością
taką, jaką zaserwował w noworocznych życzeniach siedmioletniej córce przyjaciela
Kieślowski:
“Kochana Haniu, życzę Ci, żebyś wyrosła na piekną i dorodną kobietę, która we właściwym momencie wyjdzie za mąż za bogatego i pięknego księcia na białym koniu: żebyście już jako małżeństwo wjechali do naszego pięknego kraju i żyli tutaj szczęśliwie i bogato we willi z basenem, trzema samochodami, czterema łazienkami, kolorowym telewizorem i wideomagnetofonem 1000 v, wielkim ogrodem i sadem, łodziami żaglowymi i motorowymi, małym samolotem i helikopterem, z dużą ilością spiżarni, w których będzie pełno kiełbas, pomarańczy, bananów, szynek, pasztetów; z piwnicą pełną win, szampanów, koniaków, whisky, żubrówek, wyborowych, gorzałek, pomorskich, nalewek, śliwowic, pejsachówek; żeby szafy były pełne sukienek, spodni, blezerów, podkoszulek, rajstop, żeby w klozecie był zawsze papier toaletowy, na wannie mydło i szampon; żebyś urodziła dużo wesołych, bogatych i szczęśliwych dzieci, a nie jak Twoja biedna mamusia, która musi motorowerem jeździć po kartkowe mięso, bo wyszła za gołodupca.”
comment
things you said